|
W latach mojego
dzieciństwa i młodości, al. Mickiewicza (wcześniej al. Marsz.
Roli-Żymierskiego), od obecnej ul. Boh. Westerplatte do parku
zdrojowego, po obu stronach była prawie nie zabudowana. Po prawej
stronie były ogrody i wzdłuż chodnika biegł płot z metalowej siatki, a
tylko willa "Dersław", była jedyną budowlą na tym odcinku alei. Po
lewej stronie, były łąka i tzw. Żydowskie Morze, czyli sezonowe
jeziorko, które latem wysychało i zarastało trawą. Pośrodku tej
łąki stały dwa domy - willa "Warszawska" - czterospadowa z facjatkami i
willa "Krakowska" - piętrowy dom jednospadowy z charakterystycznymi
loggiami. Łąka stykała się z północnym stokiem Byczej
Góry i w okresie zimy był to największy plac zabaw - jazdy na
nartach i sankach, a na zamarzniętym "Żydowskim Morzu" było lodowisko.
Jerzy Krakowski,
absolwent buskiego liceum z 1939 r., w latach nauki w Busku Zdroju
parał się amatorsko wykonywaniem zdjęć. Z jego zbiorów wybrałem
jedno zdjęcie, wykonane z Byczej Góry, zimą 1938 roku. Zdjęcie
przedstawia fragment al. Mickiewicza (wówczas al. 3 Maja). Aleja
była oddzielona od ogrodów i od strony łąki drewnianymi płotami,
a śniegi były wówczas duże, bowiem na zdjęciu widać, że śnieg
zasypał cały płot, czyli zaspy wynosiły ponad metr. Drzewa rosnące
wzdłuż alei są na zdjęciu jeszcze cienkie, czyli miały przed 60 laty
około 10 do 20 lat. W lewym narożu zdjęcia widać mały dom: Był to
budynek buskiego nauczyciela Piotra Trusza, obecnie jest to dom dr
Krekory, przy ul. Chopina. Na środku zdjęcia widać kilkanaście
słupów. To była stacja transformatorowa, pierwsza w Busku Zdroju
stacja trafo: Kiedy w początkach lat pięćdziesiątych budowano bloki
mieszkalne obecnego os. Mickiewicza (wówczas tzw. bloki
gackowskie), ta drewniana stacja trafo jeszcze istniała i rozebrano ją
dopiero pod koniec lat sześćdziesiątych, kiedy to wybudowano nową, a na
miejscu pierwszej stacji transformatorowej wybudowano niedawno blok
mieszkalny (tzw. blok wojskowy). Kiedy patrzę na tę fotografię, wracam
myślami do lat dzieciństwa, do miejsc zabaw, a było to w latach
pięćdziesiątych. W myślach mam obraz tamtych domów,
płotów, drewnianego transformatora wciśniętego w sad owocowy
oraz "bezkres" pól otaczających aleję. Ale kiedy wychodzę na
spacer, pryska czar pejzażu z lat dziecięcych, aleja Mickiewicza jest
zabudowana po obu stronach. Nie ma łąki, nie ma "Żydowskiego Morza",
znikł drewniany transformator, stoją nowe domy - bloki mieszkalne,
szkoła, internat, Dom Kultury. W wyobraźni widzę drewnianą willę
"Uroczą", willę "Warszawską" stojącą na łące. Ale rzeczywistość jest
inna. Tamtych domów już nie ma, a stoi tylko willa, "Dersław" -
staruszka bez statuetki rycerzyka. Okna zabite deskami. Smutny to
widok, ale pocieszam się, że przecież po remoncie, ta willa - zameczek,
znów będzie ładnie wyglądać jak w latach swego dzieciństwa i
młodości.
|