|
Jesteś pierwszą kandydatką,
którą prezentujemy w ramach tegorocznej imprezy Wybory Miss
Ponidzia 2000 roku. Czy to Cię trochę peszy?
Nie. Nie wiedziałam, że będę
pierwsza. Czy to od czegoś zależało?
|
Nie. To czysty przypadek,
ale kto wie, czy nie ma w tym jakiegoś znaku. Może tak właśnie
zakończą się wybory? Może wówczas będziesz też na
pierwszej pozycji, w koronie Miss Ponidzia, ze wspaniałą
nagrodą? Czy widzisz się w takiej roli?
Nie wyobrażam
sobie siebie w takiej roli. Jeszcze sobie nie wyobrażam i
prawdę mówiąc, nie wierzę w tyle szczęścia. Oczywiście
bardzo bym tego chciała, ale przecież startować będzie
tyle ładnych dziewcząt. |

|
Powinnaś uwierzyć w sukces, w
możliwość zdobycia korony przeznaczonej dla tej najpiękniejszej.
To pomaga. Ale teraz przedstaw się, by czytelnicy gazety lepiej
Cię poznali.
Nazywam się Marta
Wczelik, chodzę do Zasadniczej Szkoły Zawodowej przy Liceum
Ekonomicznym w Busku-Zdroju, jestem uczennicą III klasy.
|

|
To wszystko? - o zaletach
nic, ani słowa?
Zalety i wady będą oceniać
jurorzy. Ja o sobie nic więcej nie powiem.
Dobrze. Powiedz zatem,
czego uczysz się w szkole?
Zdobywam
zawód fryzjerki. Od razu powiem, że bardzo lubię ten zawód
i łączę z nim swoją przyszłość. Marzę o własnym
salonie fryzjerskim, może połączonym ze stoiskiem z
kosmetykami lub sklepem z kosmetykami, a może uda mi się
osiągnąć jeszcze więcej?
Masz też zainteresowania
inne niż fryzjerstwo?
Oczywiście.
Lubię sport i lubię czynnie uczestniczyć w zawodach.
Wydaje mi się, że jestem dobra w skoku w dal, w biegach na
krótkich dystansach.
|
Czytasz dużo czy tylko lektury
obowiązkowe?
Można powiedzieć,
że dużo czytam, dużo też oglądam filmów. W jednym i drugim
przypadku dominują utwory przygodowe. W miarę możliwości
wybieram książkę przed filmem. Lubię, naprawdę lubię czytać.
Z filmów najbardziej lubię te produkcji francuskiej, chętnie
oglądam obrazy z serii serce i szpada. Są to stare filmy, ale
wiele w nich romantyzmu i właśnie wiele intrygujących przygód.
Dlaczego postanowiłaś wziąć
udział w wyborach Miss Ponidzia?
Właśnie chodzi o
uczestniczenie w przygodzie. Uważam, że uczestniczenie w
Wyborach Miss Ponidzia jest jednocześnie uczestniczeniem w
wielkiej przygodzie. Przy tym uczciwie muszę powiedzieć, że z
podjęciem decyzji dość długo zwlekałam. Co innego pasjonować
się przygodami czytając książki czy oglądając filmy, co
innego samemu uczestniczyć w wielkiej przygodzie. Ciekawość
zwyciężyła. Troszeczkę też mnie do udziału namawiały koleżanki...
Nagroda
przeznaczona dla miss wcale a wcale nie pomaga w podjęciu
decyzji?
Pomaga, oczywiście że pomaga. Nagrody są świetne, wspaniałe.
Ale już na wstępie powiedziałam, iż nie uważam, że wygram, a
więc chyba nagrody nie będzie...
Skromność
to wspaniała cecha, ale w sukces musisz mocno wierzyć. Powiedz
jak zachowują się chłopcy wobec dziewczyn, które
uczestniczą w wyborach. Bez względu na zajęte miejsce -
sam start jest już sukcesem. Jak na to reagują chłopcy?
Oczywiście bardziej
interesują się takimi dziewczynami , ale wydaje mi się, że
pozostają w stosunku do nich w pewnym dystansie. Tytuł zdobyty w
wyborach czy nawet sam start - trochę onieśmiela chłopaków.
Czy zainteresowanie chłopców
tymi dziewczętami, które biorą udział w naszej zabawie, też
ma wpływ na decyzję o udziale w Wyborach Miss Ponidzia?
Pewnie
też. Chociaż ja się nad tym nie zastanawiam. Każdy lubi gdy
jest podziwiany, a przecież uczestniczki wyborów są przede
wszystkim podziwiane, wszyscy są dla nich mili... |